KSIEGA

Tu zaglądam
*kati
*dudla
*tuv
*tajszczyzna
*cryptameria
*piedra
*chimera
*sceptyk
*tuberoza
*siobhan
*milunia
*niunia
*mivella
*mama-mi-marudzi
*ashtray
*2bad4you
*pleasantville
*bibliotekarka
*alrisa


Pożyteczne
*blog-in
*Grono
*Allegro
*Londynek
*PolishPlanet
*Bramka Idei
*Bramka Plusa
*Bramka Ery
*Komunikacja w Łodzi
*Vitalia
*Interia
*Yahoo


Uczę (się też)
*Słownik Cambridge
*Longman online
*Flo-Joe
*Ang.pl
*Angielski.edu.pl


ROK 2001
IX* X* XI* XII*

ROK 2002
I* II* III* IV*
V* VI* VII* VIII*
IX* X* XI* XII*

ROK 2003
I* II* III* IV*
V* VI* VII* VIII*
IX* X* XI* XII*

ROK 2004
I* II* III* IV*
V* VI* VII* VIII*
IX* X* XI* XII*

ROK 2005
I*II* III* IV*
V* VI* VII* VIII*
IX* X* XI* XII*

ROK 2006
I*II* III* IV*
V* VI* VII* VIII*
IX* X* XI* XII*

ROK 2007
I*II*





Blog.pl

design by gingery



www.myticker.eu Ticker

W przypływie dobrego/złego humoru,
dnia 2009-12-27 o godzinie 09:09:33 napisałam taką notkę:


Adasio
Jak widac na nowym suwaczku urodzilam Adasia 20 grudnia, dokladnie w date planowanego porodu. Tylko 5% dzieci rodzi sie tego dnia, wiec juz dlatego bylo to wyjatkowe. Jeszcze w sobote smialam sie z mamy, ze sciga sie z wnukiem, nie wiedzac, ze kilkanascie godzin pozniej przyjma mnie na porodowke. Przed polnoca rozmawialam z kolezanka, ze mam tam jakies bole, ale je ignoruje, bo juz raz sie nabralam i nic z tego nie wyszlo. Poszlismy spac o 1. Obudzilam sie o 1,30 nie bedac juz w stanie ignorowac skurczow. I tak sobie radosnie je liczylismy az do 9,30, kiedy to szpital w koncu pozwolil mi przyjechac z wyraznym zaznaczeniem, ze moga mnie odeslac do domu. Odeslali, ale na porodowke. :) Skurcze co 3 minuty, rozwarcie 5cm. Zaczal sie prawdziwy wyscig, bo mama miala samolot dopiero na 14,15 na Heathrow. Telefony do naszego backup'a, ze jednak musi pojechac po moja mame. Samolot przylecial planowo, utkneli tylko troche w korku na M4. Mama dotarla o 4. Moglam spokojnie rodzic, polozne obstawialy koniec na 18 do max 21. O 18 nadal nie odeszly wody, choc od 15 rozwarcie bylo 8cm. Podjelam decyzje, ze zgodze sie na przebicie pecherza. W tym miejscu podkresle, ze do tej pory radzilam sobie bez zadnego znieczulenia. Po przebiciu pecherza bylam w piekle. Juz nie mialam sily stac, lezalam i w pol snie czekalam na kolejny skurcz. Potem tylko wylam. Podali mi diamorfine, ktora ze 100% bolu zmniejszyla go moze do 95. W koncu nadeszlo wyczekiwane przez polozna haslo, musze kupe! Bo ostatnia faza porodu to troche jak robienie kupy, bardzo ci sie chce wiec przesz. No i znowu maly problem, jakies miesien przeszkadzal, wiec trzeba bylo mnie troche naciac. W koncu urodzila sie glowka, mama z Bartkiem powiedzieli, ze to byl totalny science fiction. Wychylila sie, kichnela i zaczela plakac. :) Pare minut pozniej urodzila sie reszta. Adas urodzil sie czysciutki, tylko na glowce mial troche skrzepikow na wloskach od mojej krwi z naciecia. Jest taki sliczny, nie mial mocno zdeformowanej glowki, jak niektore noworodki. Po prostu cudny.
Po kilku godzinach przytulanek, wazen i formalnosci przewieziono nas na oddzial noworodkow. Bartek i mama byli w domu o 4 nad ranem. To byl dzien, w ktorym spelnil sie najbardziej szalony sceneriusz. :)
inez

skomentuj/(3)


W przypływie dobrego/złego humoru,
dnia 2009-12-19 o godzinie 23:31:34 napisałam taką notkę:


Due date
Czyli przewidywana data porodu. Jutro. Babcia sciga sie z wnukiem, przylatuje jutro o 14.15. Wnusio tez nie proznuje i mam znowu skurcze. Juz myslalam, ze urodze z czwartku na piatek, po tym jak mi zrobili masaz szyjki (nigdy wiecej). Mialam wesola noc z atrakcjami w postaci krwawienia i telefonow na porodowke. No i teraz sie boje. Na przyjemnosci nie liczylam, ale tez i nie za bardzo na takie rozne bole. W ogole to myslalam chyba, ze Adas po prostu sie tu magicznie pojawi i bedziemy zyli dlugo i szczesliwie. To chyba jednak tak nie dziala. No coz. Byle nie za dlugo. Byle nie za bardzo bolalo.
inez

skomentuj/(0)


W przypływie dobrego/złego humoru,
dnia 2009-12-10 o godzinie 07:39:11 napisałam taką notkę:


Bedzie zima w UK
Najblizsze dwa tygodnie maja byc bardzo zimowe. Co prawda brytyjczykom to tak srednio wychodzi pronozowanie pogody, wiec lata tez mozna sie spodziewac, choc z nieco mniejszym prawdopodobienstwem z uwagi na to, ze jest grudzien (ale tylko i wylacznie dlatego!). W kazdym razie jedno wiem na pewno, nasz synek urodzi sie w ciagu tych dwoch tygodni. Jak w moim ukochanym Dniu Swira scena na dworcu z jamnikiem, ja po prostu wiem, ze on bedzie obok mnie siedzial.
Wczoraj mialam jakies skurcze, ale na szczescie (?) przeszly.
inez

skomentuj/(2)


W przypływie dobrego/złego humoru,
dnia 2009-12-08 o godzinie 10:55:26 napisałam taką notkę:


Wtorek
W urlopie macierzynskim najfajniejsze jest dla mnie to, ze moge sobie sprzatac moja ulubiona metoda, czyli jak mi sie chce i grupowania przedmiotow nalezacych do danej czesci domu. Wreszcie mam na to czas, a nie w pospiechu, bo sie spoznie do pracy (najlepiej sprzata mi sie rano).
Zostalo mi jeszcze jedno - moja szafa - mission impossible. Wczoraj robilam porzadki w szafie Bartka (ma wiecej sweterkow ode mnie!!!) i komodzie. Nawet mam poltorej szuflady dla Adasia w naszej sypialnie (w swoim pokoju ma swoja komode, zeby nie bylo, ze ze mnie taka 'laskawa' matka). Dodam tez, ze to i tak niezle, bo maz w owej komodzie ma tylko jedna szuflade. :) Poza tym czas wywalac rzeczy bez sentymetow, za duzo sie tego nagromadzilo.
***
Zdecydowalam, ze czekamy z Adasiem na przyjazd mojej mamy. Ale ja to moge sobie decydowac. HA HA HA
inez

skomentuj/(0)


W przypływie dobrego/złego humoru,
dnia 2009-12-06 o godzinie 10:07:42 napisałam taką notkę:


Oficjalnie koniec 38 tygodnia
Od tej chwili nie znam juz dnia i godziny. Boje sie, na tym etapie tylko glupi sie nie boi. Wszystko (prawie) przygotowane, wozek i lozeczko zdazyly dojechac, wczoraj kupilam kosz, w ktorym bedzie na poczatku spal. Przeistaczam sie w szopa pracza, wygladam jak otyly Bob the Builder, wogole nie jestem soba. Prace skonczylam w piatek. Chcialabym teraz tak tydzien wolnego i moge rodzic. :)
inez

skomentuj/(0)